subiektywnie
Blog > Komentarze do wpisu

moje seksualne auto

Z tego względu, iż mina na zdjęciu była zbyt lubieżna, zdjęcie poddano cenzurze!

Kiedyś to było tak:

(czerwiec 2012)

Uwielbiam jeździć moim seksualnym autkiem! Kiedyś mogłam obejść się bez auta. A teraz już nie idzie inaczej. Jazda jazdą, ale muszę w końcu nauczyć się parkować.

Mam auto. Mam miejsce postojowe w garażu. Czemu by tego nie połączyć? Ok. No to łączymy. W tym tygodniu po raz pierwszy postanowiłam zaparkować w moim garażu. Z dwóch powodów. Po pierwsze ktoś mi na dworze manipulował przy zamku i mi go zepsuł (wiem, że już za późno, ale znowu mogą coś zepsuć). A po drugie na dworze jest tyle kurzu, że by trzeba było myć auto codziennie, żeby jako tako utrzymać je w czystości.

Na klatce schodowej znalazłam instrukcję gdzie dokładnie "mogę" zaparkować, więc wg. niej zaparkowałam w tamtym oto miejscu. Dlatego, iż mam swoje miejsce postojowe przy samej ścianie i już nie da się wysiąść od strony pasażera zaparkowałam minimalnie poza linią swego miejsca postojowego. Zrobiłam tak, ponieważ jak nie zadziała pilot, to muszę zamykać drzwi  od strony pasażera, wciskając od środka przycisk, od strony kierowcy. Był późny wieczór. Zauważyłam, że na parkingu jest tylko 1/3 zaparkowanych aut. Pomyślałam sobie, że bardzo mało tu osób parkuje i teraz już się domyślam dlaczego wszyscy parkują na dworze. Tam po prostu jest więcej miejsca. A tu nie ma jak się obrócić. Mimo to, jakoś to ogarnęłam, zaparkowałam i poszłam spać.

Przed południem dzwonek do drzwi. Otwieram. Przede mną stoi rozhisteryzowana kobieta, bliska płaczu, wykrzykująca w gniewie jakieś historie! Ponoć zastawiłam jej auto, ponoć musiała prosić sąsiadów, żeby u nich zostawić na miejscu postojowym auto, krzyczała, że jeśli jeszcze raz będziemy zastawiać jej auto to zawoła swojego męża. Wspominała też o jakiejś kartce, którą ponoć zgniotłam i wrzuciłam do jej grilla. A tak w ogóle to przy tym oplułam ich szybę w aucie, które jest terenowe, za pół miliona i jest takie drogie, że musi stać w garażu, oraz tak duże, że ledwo co się mieści na tym parkingu. A poza tym, to mego auta już na tym parkingu nie ma!

Wszystkie jej bajki nie były ani śmieszne ani wiarygodne. I nie bardzo wiedziałam jak mam się do nich odnieść. Zainteresowała mnie ostatnia z nich.

- Jak to nie ma mego auto? To co? Pani twierdzi, że ktoś je ukradł? Może to pomyłka?

- To nie jest pomyłka. Czy rejestracja waszego auta to BSEX?

- No tak, i nie naszego tylko mego. I twierdzi Pani, że go tam nie ma?

- Nie ma. Może Pani mąż pojechał gdzieś tym autem?

Najpierw uświadomiłam ją, że mieszkam tu sama. Że tylko ja mam klucz od auta. Wypytałam ją o tę kartkę, o której wspominała i wytłumaczyłam, że od wieczora do teraz nie wychodziłam  z domu, że nic nie wiem o żadnym grillu, i żeby nie mówiła do mnie w liczbie mnogiej. Zaprosiłam ją też do środka, żeby spokojnie porozmawiać. Nie skorzystała z zaproszenia. Ale zmiękła jej wówczas rura. Ścichła, postraszyła jeszcze na koniec mężem i poszła.

Lekko zaniepokojona zeszłam do garażu, żeby zobaczyć co się dzieje z moim autkiem. Nic się nie działo. Stało tak jak stoi. Za szybą znalazłam kartkę:

Poszłam do niej. Wytłumaczyłam jej, że auto jest na swoim miejscu. Że znalazłam kartkę (okazało się, że to już druga napisana przez nich) i że przestawiłam auto za linię więc mogą już swobodnie parkować.

Z te całej sytuacji wyciągnęłam kilka wniosków. Laska ma nieco w czubie. Ktoś z sąsiadów musi ich nie lubić skoro wzięli tę kartkę i opluli jej auto. Albo po prostu tak to sobie ubzdurała (zwłaszcza z tym pluciem). No i to kilkukrotne straszenie mężem. Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Czy ona sobą nic nie reprezentuje, że nie potrafi SAMA załatwić sprawy? I mężem straszy, ponieważ jej ocena samej siebie nie jest na tyle silna, żeby była dla siebie samej autorytetem i musi sięgać "wyżej"? Po męża? Żenada.

 

 

Teraz jest tak:

(październik 2012)

 

Śnieg mnie zaskoczył. W poniedziałek walczyłam z autem 20 minut. Wygrałam walkę.

A wiecie, że od czerwca nie zaparkowałam w garażu ani razu? Bo się boję. Ktoś mnie nauczy parkowania? :)

 

wtorek, 30 października 2012, kasia_stachurska
Tagi: auto


Pozdrawiam
Kasia Stachurska

Kasia Stachurska
o mnie<<

Polecane wpisy

Komentarze
hedgerek
2012/10/31 01:26:12
Oj kobiety, kobiety parkowanie jest wbrew pozorom łatwym manewrem ;) tylko spokojnie i powolnymi ruchami to wszystko się ułoży.
Czemu zasłoniłaś zdjęcie co !? Nie dobra Ty !
Honda Civic <seex> 69 ! Uwielbiam <3
-
hedgerek
2012/11/04 22:27:12
co tu taka cisza ;(?
-
szary-burek
2012/11/05 12:20:06
hedgerek, wszyscy się zachwycają seksualnym autem, dlatego nikt nie komentuje :)
-
kasia_stachurska
2012/11/05 21:39:56
wielu chciałoby mieć auto z taką seksualną rejestracją
-
hedgerek
2012/11/06 12:35:26
A już myślałem, że nie wrócisz :)
-
kasia_stachurska
2012/11/06 21:02:48
Nie ma tak dobrze.
Po prostu miałam świąteczną przerwę ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
stat4u